Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Gwiezdne wojny dla dorosłych

Recenzja serialu: „Andor”, scen. Tony Gilroy

„Andor”, scen. Tony Gilroy „Andor”, scen. Tony Gilroy Disney+
To już nie ta rozbuchana, kosmiczna przygoda, lecz podszyte goryczą spojrzenie za kulisy wielkiej historii, rozgrywające się w mrocznych zaułkach.

Tytułowego bohatera nowej produkcji osadzonej w świecie „Gwiezdnych wojen” już znamy. Cassian Andor (Diego Luna) pojawił się w pełnometrażowym „Łotrze 1” – tam był doświadczonym, zaprawionym w bojach pilotem. W serialu (akcja toczy się kilka lat przed wydarzeniami z filmu) trzyma się jeszcze na uboczu, jest złodziejem i sceptykiem, który próbuje przetrwać w świecie pod rządami Imperium. Nieco wbrew własnej woli dołączy do działań ruchu oporu, stając się jedną z kluczowych postaci rodzącego się Sojuszu Rebeliantów. Pierwsze wrażenia? Tak właśnie powinny wyglądać „Gwiezdne wojny” dla dorosłych. Poważniejsze, bardziej skupione na budowaniu dość posępnej atmosfery (pierwszy odcinek wygląda chwilami niczym wizualny hołd złożony „Łowcy androidów”) niż prowadzeniu karkołomnej akcji, do minimum ograniczające elementy komiczne.

Andor, twórca serii: Tony Gilroy, 12 odc., Disney+

Polityka 40.2022 (3383) z dnia 27.09.2022; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Gwiezdne wojny dla dorosłych"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?