Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Po końcu świata

Recenzja filmu: „Gwiazdozbiór Psa”, reż. Ridley Scott

Preferuj w Google
„Gwiazdozbiór Psa”, reż. Ridley Scott „Gwiazdozbiór Psa”, reż. Ridley Scott Fabio Lovino/20th Century Studios
„Gwiazdozbiór Psa” jest najciekawszy, gdy wpada w elegijny ton jako opowieść o trudnej do przezwyciężenia żałobie za utraconym światem.

Trochę trudno uwierzyć, żeby ktokolwiek potrzebował dziś kolejnej wizji świata spustoszonego tajemniczą pandemią (powieściowy oryginał Petera Hellera ukazał się blisko dekadę przed covidem), ale oto jest. Tym razem w wersji Ridleya Scotta, który najwyraźniej nie był przekonany, czy chce zrobić kino akcji, czy raczej kontemplacyjny dramat, próbował połączyć oba i zrealizował obraz idealnie przezroczysty. Bardzo dobrze zagrany – z Jacobem Elordim, Margaret Qualley i Joshem Brolinem w rolach głównych to nie mogło się nie udać – i pięknie sfilmowany, lecz do postapokaliptycznej fantastyki niewiele wnosi. Niedobitki ludzkości żyją w maleńkich, czasem kilkuosobowych enklawach, od czasu do czasu atakowanych przez anonimowe hordy bandytów niczym z „Mad Maxa”.

Gwiazdozbiór Psa, reż. Ridley Scott, prod. USA, Wielka Brytania, 118 min, już w kinach

Polityka 36.2026 (3580) z dnia 01.09.2026; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Po końcu świata"
Reklama