Halloween na farmie
Recenzja filmu: „Baranek Shaun i kudłata bestia”, reż. Steve Cox, Matthew Walker
Brytyjskie studio Aardman Animations od ponad 30 lat z powodzeniem produkuje filmy i seriale, które – co wcale nie tak częste – można bez wahania nazwać rozrywką familijną. Idealnie dopasowane do potrzeb zarówno najmłodszych, jak i nieco starszych widzów. Bezpretensjonalne i slapstickowe, a jednocześnie mocno osadzone we współczesnej kulturze i z łagodną uszczypliwością portretujące życie na angielskiej prowincji. Nowy film o baranku Shaunie, który ekranową karierę rozpoczął w jednym z epizodów serii „Wallace i Gromit”, to przygoda w jesiennych barwach i halloweenowych klimatach. Urocza i błyskotliwa parodia klasycznych horrorów i wpisanych w nie schematów – od potwora terroryzującego miasteczko (tytułowa kudłata bestia to Farmer, który nieumiejętnie korzystał ze środka na porost włosów) po szalonego naukowca, którym z braku innej opcji zostaje Shaun.
Baranek Shaun i kudłata bestia, reż. Steve Cox, Matthew Walker, prod. Wielka Brytania, 81 min, w kinach od 16 października