Gry

Przygarnij bestię

Recenzja gry: „The Last Guardian”

materiały prasowe
Ueda stworzył niezwykłe studium więzi obcych, a mimo to bliskich sobie istot.

Chłopiec zagubiony w labiryncie prastarych ruin uwalnia zakute w łańcuchy gigantyczne zwierzę rodem z jakiegoś mitycznego bestiariusza – coś jak gryfa, z pyskiem ni to owieczki, ni to psa. Akt litości prowadzi do ostrożnego zrazu sojuszu, a z czasem do głębokiej przyjaźni. To właśnie budowanie więzi, a nie wspólnota interesów, jest tematem tej opowieści – jak zwykle w grach Fumito Uedy („Ico”, „Shadow of the Colossus”). Jak zwykle też kluczem jest akceptacja i otwarcie się na obcego, przebicie przez zasłonę pozorów. Bo gigantyczny Trico jest tak naprawdę szczenięciem, które trzeba uspokajać głaskaniem, gdy coś je przestraszy. Budowanie relacji wymaga cierpliwości, czułości, wyrozumiałości – i czasu.

The Last Guardian, SIE Japan Studio, Sony, PlayStation 4

Polityka 5.2017 (3096) z dnia 31.01.2017; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Przygarnij bestię"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021