Recenzja gry: „Assassin’s Creed: Origins”

Przełamali rutynę
Najlepsza gra z serii „Assassin’s Creed” od lat.
materiały prasowe

Przełamanie coraz bardziej nużącej rutyny było niezbędne, a Ubisoft na szczęście miał odwagę rozdać karty z zupełnie innej talii. Tym razem przenosi nas do starożytnego Egiptu, odtworzonego z troską o możliwie wierne odwzorowanie realiów historycznych – do tego stopnia, że niektóre obiekty są wiernymi klonami muzealnych eksponatów z epoki, przykładem posąg Anubisa znany z British Museum. Ubisoft zapowiedział zresztą interaktywne lekcje historii w świecie „AC: Origins” – brawo, tak powinna wyglądać nowoczesna edukacja. Ten piękny świat – rozległy, z mnogością wyzwań pobocznych – przemierzamy jako Bayek, nubijski wojownik, któremu cele wyznaczają obowiązek, honor i zemsta. „Assassins’ Creed” znów potrafi zaciekawić.

Assassin’s Creed: Origins, Ubisoft Montreal, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną