Recenzja gry: „Wolfenstein II: The New Colossus”

Śmierć nazistom!
Siłą gry jest naturalne przechodzenie od pastiszu do powagi, od groteski do grozy.
materiały prasowe

William „B.J.” Blazkowicz, najbardziej efektywny i znienawidzony wróg III Rzeszy, ciężko pracuje na swoją reputację – esesmani padają niczym kręgle w rytmie sekundnika; zdecydowanie nie jest to zabawa dla osób wrażliwych na przemoc. Jest rok 1961, w świecie, w którym hitlerowskie Niemcy wygrały drugą wojnę dzięki zaawansowanym technologiom. Niczym w „Człowieku z Wysokiego Zamku” Dicka, triumfujący Übermenschen okupują USA. Blazkowicz rusza Ameryce na odsiecz. Strzelanie do sadystycznych faszystów jest w grach wideo psychoterapią powszechną, rzadziej mamy okazje pruć do tych kanalii, a już zwłaszcza ich robocich sług, z futurystycznych broni energetycznych. „Wolfenstein II” ów miły przywilej zapewnia. Siłą gry jest naturalne przechodzenie od pastiszu do powagi, od groteski do grozy.

Wolfenstein II: The New Colossus, Machine Games, Bethesda, Cenega, PlayStation 4, Windows, Xbox One, Switch

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną