Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Pokątny pastuszek

Recenzja książki: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

materiały prasowe
Ten tom znowu uświadamia nam wyjątkowość Dyckiego, który w niesłychany sposób łączy ironię i liryzm.

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki za tom wierszy „Piosenka o zależnościach i uzależnieniach” otrzymał dwa lata temu nagrodą NIKE. Teraz ukazało się „Imię i znamię”, tom bogaty i wielowarstwowy, w którym znajdziemy znajome wątki: chorobę matki, homoerotyzm, upokorzenie, śmierć. Tym razem jeszcze głębiej wchodzimy w rodzinną historię i traumę z nią związaną. W przypisie na końcu książki autor opowiada o tym, jak część rodziny znalazła się w UPA (Ukraińskiej Armii Powstańczej), co było u niego w domu tematem tabu. Matka w wierszach występuje jako „banderówka” i po raz pierwszy pojawia się ojciec, polski nacjonalista, który mówił mieszaniną polskiego i ukraińskiego (językiem chachłackim). To był też pierwszy język poety. Z historii rodzinnej i z nieistniejącego języka („hniłki” i „bziuczki”) czerpie poezja, która jest jednak nie tylko powrotem, ale i buntem przeciwko przeszłości, próbą wyzwolenia się. W tomach Tkaczyszyna-Dyckiego zwykle pojawiał się jakiś bohater, często był to „Dycio”. Tym razem jest to postać poety pastuszka, który pasie wiersze – baranki.

Ten tom znowu uświadamia nam wyjątkowość Dyckiego, który w niesłychany sposób łączy ironię, liryzm i najdalsze rejestry: od tajemniczego języka chachłackiego, przez język ulicy, po cytaty z Iwaszkiewicza. I z tej mieszanki tworzy piosenki niezwykłej urody: „otóż poeta zrobi wiersz z każdego/ździebka choćby z nekrologu”.

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Imię i znamię, Biuro Literackie, Wrocław 2011, s. 60

Polityka 45.2011 (2832) z dnia 01.11.2011; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Pokątny pastuszek"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną