Książki

Zły chłopak Indonezja

Recenzja książki: Elizabeth Pisani, „Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu”

materiały prasowe
Po lekturze kilku stron książki swój wzrok kierujemy ku szafie, w której kurzy się plecak.

Autorka pracowała nie tylko jako reporterka agencji Reuters, ale również jako epidemiolog zajmujący się chorobą AIDS i przebyła ponad 26 tys. km. W tej książce udało jej się wytłumaczyć daleki naszej wyobraźni kraj – tak jak tłumacz potrafi kongenialnie przetłumaczyć literaturę. „Indonezja” zawiera w sobie wszelkie powody, dla których wydaje się literaturę podróżniczą. Elizabeth Pisani zapuszcza się w rewiry, w których można zapomnieć o jakichkolwiek zasadach. Z drugiej strony, jej narracja, pozornie wytyczana jedynie przez kolejne wyspy, które odwiedzała, obudowana została precyzyjnymi danymi – począwszy od statystyk, aż po badania antropologiczne i monografie historyczne. Dzięki temu reportaż ten staje się kompetentnym podręcznikiem po „sfrustrowanej i pełnej niekompetencji Indonezji”, gdzie „nie ma takich tarapatów, z których nie dałoby się wyjść dzięki odrobinie humoru i dużej dawce cierpliwości”. Autorka zdecydowanie posiadła te cechy, ale prócz tego wyróżnia ją coś jeszcze – być może jest to po prostu miłość kierowana ku krajowi, który nazywa „swoim złym chłopakiem”. I być może właśnie z tego powodu po lekturze choćby kilku stron „Indonezji itd.” swój wzrok kierujemy ku szafie, w której kurzy się plecak.

Elizabeth Pisani, Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu, przeł. Adam Pluszka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 456

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 19.2016 (3058) z dnia 03.05.2016; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Zły chłopak Indonezja"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Dzieła Fangora biją rekordy cen na aukcjach. Skąd ta moda?

W ostatni wtorek w domu aukcyjnym Polswiss Art odbyła się nietypowa aukcja – licytowano dzieła tylko jednego twórcy. Mogłoby się wydawać, że aukcja monograficzna to pomysł ryzykowny. Ale nie w przypadku Wojciecha Fangora.

Aleksander Świeszewski
22.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną