Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Reporterskie bluesy

Recenzja książki: Marcin Kołodziejczyk, „Peryferyjczyk”

materiały prasowe
Marcin Kołodziejczyk zebrał pisane w ciągu niemal ćwierćwiecza m.in. dla POLITYKI teksty portretujące zupełnie inną klasę społeczną niż w „Dysforii”.

Niczym kurator rodzinny, bohater jednego z reportaży, „kolęduje do rozmaitych patologii: alkoholików w różnych fazach dygotu, prostytutek i prostytutów, kazirodców, zaników mózgu, pijanych osesków, zaburzańców, cofniętych w rozwoju i całkiem zwyczajnych biedaków”. Ale też opisuje zwykłych ludzi, którzy oglądają świat z najniższych szczebli drabiny społecznej. Miejsce akcji – prowincja, czy raczej, jak w tytule, peryferie. Reportaże autora „Peryferyjczyka” nie są interwencyjne, nie gonią za sensacją, Kołodziejczyk próbuje zrozumieć swoich bohaterów, współczuje im, nie wywyższa się. No i na kanwie ich historii buduje niezwykłe literackie opowieści. Z jednej strony wykoślawia przyrodzoną swoim postaciom mowę ulicy, z drugiej doprowadza do absurdu urzędowy język sprawującego nad nim kuratelę aparatu władzy. Stąd te genialne w swojej prostocie zwroty: „Powziął telefonicznie informację o ustaniu jego związku z Moniką”. Smutno-śmieszne opowieści o małych i wielkich tragediach ludzi z „dumnych niższych sfer” mogą nam coś przypominać. Kołodziejczyk podpowiada odpowiedni trop – „Dylan by to ładnie spisał” – i nawet próbuje iść w tym kierunku, w ostatnim tekście tworząc gatunkową nowinkę: reportaż-piosenkę. Czy jednak znajdzie się ktoś, kto by odpowiednio te świetne reporterskie bluesy wyśpiewał?

Marcin Kołodziejczyk, Peryferyjczyk, Wielka Litera, Warszawa 2017, s. 392

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 49.2017 (3139) z dnia 05.12.2017; Afisz. Premiery; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Reporterskie bluesy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną