Ja, czyli ktoś zupełnie inny
Recenzja książki: Jacek Dehnel, „Historie łajdackie”
Opowiadania Jacka Dehnela wrzucają nas w sam środek historii. Ktoś do nas mówi, czasem może to nawet być osoba nieżywa jak w „Nieznajomej z Sekwany”, jednym z lepszych w tym zbiorze. Służąca rozłożona na marmurowym blacie w miejskiej kostnicy snuje swoją narrację, zadziorną i niepozbawioną humoru: „nikt nie obiecywał, że będzie łatwo być nieżywą”. Lekko opowiada o tym, jak z rozpaczy rzuciła się z mostu prosto do rzeki. To opowiadanie prowadzi nas w inne rejony – i wtedy się przekonujemy, że to, co nam się wydaje, jest w istocie zupełnie czymś innym. Nić snu, zaburzonej tożsamości, złudzenia, których nie odróżniamy od jawy, towarzyszą nam podczas lektury wielu z tych tekstów. Odsłania się w tych utworach zakryta strona rzeczywistości, ciemna i rzadko dochodząca do głosu. Czasem w błysku świadomości ktoś tu zaczyna rozumieć, że jest kimś innym.
Jacek Dehnel, Historie łajdackie, Znak Literanova, Kraków 2026, s. 170