Nowa powieść Manueli Gretkowskiej jest zapowiadana jako bezlitosna satyra na świat elit i ludzi kultury, spodziewamy się więc złośliwości, powieści z kluczem, a dostajemy wyrób powieściopodobny, okraszony publicystyką, z wątłą fabułą i bez konstrukcji, w dodatku nieśmieszny. A właśnie do poczucia humoru odwołuje się Gretkowska najchętniej. Znajdziemy w tej książce dużo złości i frustracji, a przede wszystkim katalog potworów – wszyscy tu są paskudni, także Armand, pisarz, autor bestsellera wchodzący w alians z Potockimi, którzy finansują mu książkę. Sami arystokraci są straszni, pretensjonalni, ale najgorszy jest niejaki Szmata (nie arystokrata), który gasi pety we wnętrzu kobiety. Pojawiają się wychudzone i naćpane modelki na pogrzebie jednej z nich, wykorzystanej przez elity. Powieść składa się z przydługich monologów, czasem przypominających wpisy fejsbukowe, pełnych obrzydzenia do świata.
Manuela Gretkowska, Milionerka, Prószyński i S-ka, Warszawa 2026, s. 261