Pynchonowi najwyraźniej było mało igrania ze schematami powieści detektywistycznej, bo – po „Wadzie ukrytej” i „W sieci” – sięgnął po nie raz jeszcze. Akcję osadził we wczesnych latach 30. XX w., choć spuściznę klasyków traktuje bez litości – czarny kryminał ma tu odcień błazenady, trochę jakby bracia Marx kręcili własną wersję powieści Chandlera, choć jednocześnie Pynchon jest sobą i co chwila czytelników nieprzyjemnie szturcha, przypominając, że jego książkę powinno się czytać także jako ostrzeżenie przed powtórką z historii. Hicks McTaggart, dawny łamistrajk, dziś prywatny detektyw, dostaje zlecenie odnalezienia zaginionej córki magnata nabiałowego („Ala Capone’a serów twardych”).
Thomas Pynchon, Lewy bilet, przeł. Piotr Siemion, ArtRage, Warszawa 2026, s. 528