Książki

Szwecja od tyłu

Recenzja książki: Maciej Zaremba, "Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji"

Szwedzcy opiekunowie.

Maciej Zaremba jest fantastycznym przykładem polskiego sukcesu. W 1969 r., kiedy miał 18 lat, wyemigrował do Szwecji niemal z całą rodziną. Zaczynał od zera – był m.in. salowym i operatorem dźwigu. Potem studiował filmoznawstwo i historię idei. Dziś pracuje w największym szwedzkim dzienniku, jest obsypywany nagrodami, a jego reportaże wielokrotnie wywierały realny wpływ na politykę państwa.

„Polski hydraulik” jest pierwszą książką Macieja Zaremby przełożoną na polski. Tytuł jest zresztą trochę mylący – o Polakach w książce jest niewiele, dużo natomiast o fenomenie szwedzkiego państwa opiekuńczego. M.in. o tym, jak szwedzcy związkowcy pozbywają się z kraju „obcych” konkurentów pod płaszczykiem ochrony ich praw. O pielęgniarkach postawionych przed sądem za to, że okazywały zbyt wiele serca swoim podopiecznym. O tym, jak szwedzkie państwo uwolniło od winy swego obywatela, który w trakcie wojny jugosłowiańskiej zabijał Bośniaków, jednocześnie odmawiając prawa do azylu jego ofierze. Ostatni reportaż jest szczególnie aktualny – dotyczy działalności ONZ w Kosowie, rysując obraz marnotrawstwa, niekompetencji i półmafijnych interesów. Łatwo po nim zrozumieć, dlaczego wdzięczność Albańczyków z Kosowa wobec ONZ była tak ograniczona.

Reportaże Zaremby są świetną literacką robotą – autor potrafi pasjonująco opowiadać konkretne ludzkie historie. Z całości wyłania się niewesoły obraz kraju, w którym biurokracja troszczy się o wszystkich i wszystko (a głównie o swój własny interes), pozbawiając swych obywateli moralnej autonomii. Dawno nie czytałem książki tak ciekawej, świetnie napisanej i inteligentnej.
 

Maciej Zaremba, Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji, przeł. Wojciech Chudoba, Katarzyna Tubylewicz, Jan Rost, Anna Topczewska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008, s. 288
 

 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną