Książki

Opisać nienapisane

Recenzja książki: Stanisław Rosiek, "[nienapisane]"

Mówienie o śmierci jako doświadczaniu niedoświadczalnego

Ta, o której często myślimy i jeszcze częściej zapominamy, o której wiemy, lecz w którą nie wierzymy – śmierć – nigdy nie znalazła się w centrum zainteresowania filozofów i teologów; pierwsi wykreślili ją z katalogu ludzkich doświadczeń (bo „nie jest zdarzeniem w życiu”, by przytoczyć Wittgensteina), drugich bardziej niż sam moment przejścia intrygował jego rezultat – „tamta strona”, tak czy inaczej odmalowywana wieczność. A zatem ambitne zadanie mówienia o śmierci jako doświadczaniu niedoświadczalnego stoi przed literaturą – oto teza wyjściowa zbioru szkiców Stanisława Rośka „[nienapisane]”.

Rozpoczynają go ciemne epifanie masek pośmiertnych, przewartościowujące filozofię twarzy Lévinasa, maska bowiem nie jest już obrazem osoby, ale „pustym miejscem, ziemią niczyją, którą każdy, kto żyw, może zawładnąć”, a także – chce się dopowiedzieć – lekcją szacunku dla własnej i cudzej cielesności. Później dostajemy tekst o twarzy Piłsudskiego, będącej maską żywą, ikoną, dobrem narodowym. Prawdziwie odkrywcze i pasjonujące są studia o Schulzu (jako fizjonomiście), Peiperze (jako twórcy totalnym, wierzącym w wysłowienie rzeczywistości) oraz Białoszewskim (jego śmierci za życia), w których styl Rośka nabiera rozpędu i – mimo charakterystycznej suchości – ujmuje elegancką precyzją. Polecam też, szczególnie niektórym kolegom po piórze, rozprawkę „Czy poeta powinien dać się portretować?” i zarysowany w niej dylemat: „Pozostać wiernym czystej poezji, słowu czy, zdradziwszy je, walczyć o miejsce w ikonosferze?”.

Teksty składające się na „[nienapisane]” są zalążkami książek, które miały powstać, a nie powstały. Dlaczego: z braku czasu, pomysłu, zapału? Nie, raczej z lęku, że „im dłużej się pisze, tym bardziej powiększa się obszar nienapisanego”, z powodu przekonania, że musi istnieć równowaga między tym, co wypowiedziane, i tym, co przemilczane. Fragment jest tu świadectwem tęsknoty za pełnią, a zarazem wielkiej pokory poznawczej, uczciwości wobec odbiorcy, wreszcie troski o własną integralność artystyczną, naukową, czysto ludzką (znaczące, że książka ukazała się w serii „Świadectwa”). Stanisław Rosiek uprawia literaturoznawstwo świadome faktu, że nie jest nauką, ale przede wszystkim literaturą. Jedyne możliwe literaturoznawstwo.

Stanisław Rosiek, [nienapisane], słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2008, s. 312
 

 

Polityka 49.2008 (2683) z dnia 06.12.2008; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Opisać nienapisane"
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną