Muzyka

Skąd my to znamy?

Recenzja płyty: Wojciech Gąssowski, "I Wish You Love"

materiały prasowe
Po wysłuchaniu tej płyty pozostaje w pamięci ciepły wokal, eleganckie aranżacje, no i cały ten urok muzycznych evergreenów.

Weteran rocka śpiewa standardy jazzowe i stare amerykańskie piosenki. Skąd my to znamy? Oczywiście, wiadomo... i sam Gąssowski przyznaje się do przykładu Roda Stewarta w dołączonej do płyty książce. Był to zatem pomysł tyleż prosty, ile ryzykowny, bo ten, kto naśladuje, zawsze naraża się na brak własnej artystycznej tożsamości. A jednak po wysłuchaniu tej płyty pozostaje w pamięci ciepły wokal, eleganckie aranżacje, no i cały ten urok muzycznych evergreenów, które kiedyś śpiewali Nat King Cole, Dean Martin, Frank Sinatra.

Wojciech Gąssowski udowadnia, że czuje tę muzykę nie gorzej niż rock’n’rolla, z którym kojarzy się najszybciej. Co ważne, wraz ze znakomitym zespołem (Herdzin, Napiórkowski, Kubiszyn, Konrad, Majewski, Rękas) podchodzi do owej muzycznej materii z ogromnym pietyzmem, niekiedy nawet przesadnym, co daje czasem efekt nieco muzealny. Ale nie ma się czemu dziwić, wszak takie kawałki jak „Blue Moon”, „I’m Lost” czy tytułowy przebój z połowy lat 50. „I Wish You Love” to niekwestionowana klasyka.

Wojciech Gąssowski, I Wish You Love, Agora

Polityka 03.2011 (2790) z dnia 14.01.2011; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Skąd my to znamy?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polsat skręca w prawo

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna light”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

Anna Dąbrowska
27.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną