Muzyka

Piękna i wierni

Recenzja płyty: Patti Smith, "Banga"

materiały prasowe
Niezmiennie głębokie są teksty, w których Smith nawiązuje parokrotnie do literatury rosyjskiej.

Amerykańska poetka rocka potwierdza tylko status Neila Younga jako klasyka, kończąc swój nowy, 11 studyjny album jego przepiękną piosenką „After the Gold Rush”. Patti Smith pięknie się starzeje. Pod względem głosowym nie gorzej niż David Bowie, pod względem muzycznym – z klasą wycisza repertuar, wygładzając nawet te najbardziej emocjonujące fragmenty płyty (w tym wypadku – świetny „Constantine’s Dream”). Z punkiem nie ma to wiele wspólnego, czasem wpada w stylistykę eleganckiego rocka, z partiami basu przypominającymi nierzadko U2, kiedy indziej wychodzi szlachetna ballada z sekcją smyczkową. Razem z nią zmienili się bowiem wierni od lat muzycy i współautorzy piosenek – gitarzysta Lenny Kaye, basista Tony Shanahan i perkusista Jay Dee Daugherty.

Niezmiennie głębokie są za to teksty, w których Smith nawiązuje parokrotnie do literatury rosyjskiej – sam tytuł to imię psa Piłata z powieści Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Piosenkę „This Is the Girl” poświęciła zmarłej Amy Winehouse. Płyty z całej ostatniej dekady świadczyły o niezłej formie artystki, ale ta jest wręcz punktem odniesienia w całej dyskografii.

Patti Smith, Banga, Columbia

Polityka 25.2012 (2863) z dnia 20.06.2012; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Piękna i wierni"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

W ciągu roku wymarło nam miasto

W pandemicznych śmierciach Polska pobiła rekordy. W ciągu roku wymarło nam małe miasto wojewódzkie.

Paweł Reszka
06.05.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną