Recenzja płyty: Piotr Anderszewski, „Bach, English Suites 1, 3&5”

Trzeci Bach
Obcowanie z Bachem Anderszewskiego to zawsze wielka przyjemność.
materiały prasowe

Utwory Bacha, a zwłaszcza jego suity, to jeden ze znaków firmowych naszego wybitnego pianisty, jednego z pierwszych laureatów Paszportu POLITYKI. Często gra je na recitalach, a ponadto nagrał już z nimi dwie płyty: w 1999 r. (z piątą „Suitą francuską” i z „Uwerturą francuską”) i 2002 r. (z trzema Partitami). Na trzecią, z trzema „Suitami angielskimi”, trzeba było czekać aż 12 lat, mimo to słychać, że jest podjęciem tego samego tematu w innym miejscu. Interpretacje dzisiejsze mają w sobie może więcej miękkości, zwłaszcza w powolniejszych częściach, ale owa charakterystyczna pulsacja (w końcu są to suity tańców) i energia, którą tak lubiliśmy w jego interpretacjach Bacha, pozostała. Czasem też Anderszewski zabawia się ceremonialnością tych tańców, a w Gigue ze Suity A-dur niemal widzimy podskakujących tancerzy w strojach ozdobionych koronkami. Sarabandy w swoich suitach Bach traktował jako bardziej osobiste wypowiedzi, zanika tu taneczny charakter, pojawia się głębia, czasem smutek, a czasem nawet dramat. Ale na tej płycie tak jest tylko w Suicie g-moll; w pozostałych suitach sarabandy są spokojniejsze. Obcowanie z Bachem Anderszewskiego to zawsze wielka przyjemność.

 

Piotr Anderszewski, Bach, English Suites 1, 3&5, Warner Classics 2014

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną