Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Trzeci Bach

Recenzja płyty: Piotr Anderszewski, „Bach, English Suites 1, 3&5”

materiały prasowe
Obcowanie z Bachem Anderszewskiego to zawsze wielka przyjemność.

Utwory Bacha, a zwłaszcza jego suity, to jeden ze znaków firmowych naszego wybitnego pianisty, jednego z pierwszych laureatów Paszportu POLITYKI. Często gra je na recitalach, a ponadto nagrał już z nimi dwie płyty: w 1999 r. (z piątą „Suitą francuską” i z „Uwerturą francuską”) i 2002 r. (z trzema Partitami). Na trzecią, z trzema „Suitami angielskimi”, trzeba było czekać aż 12 lat, mimo to słychać, że jest podjęciem tego samego tematu w innym miejscu. Interpretacje dzisiejsze mają w sobie może więcej miękkości, zwłaszcza w powolniejszych częściach, ale owa charakterystyczna pulsacja (w końcu są to suity tańców) i energia, którą tak lubiliśmy w jego interpretacjach Bacha, pozostała. Czasem też Anderszewski zabawia się ceremonialnością tych tańców, a w Gigue ze Suity A-dur niemal widzimy podskakujących tancerzy w strojach ozdobionych koronkami. Sarabandy w swoich suitach Bach traktował jako bardziej osobiste wypowiedzi, zanika tu taneczny charakter, pojawia się głębia, czasem smutek, a czasem nawet dramat. Ale na tej płycie tak jest tylko w Suicie g-moll; w pozostałych suitach sarabandy są spokojniejsze. Obcowanie z Bachem Anderszewskiego to zawsze wielka przyjemność.

 

Piotr Anderszewski, Bach, English Suites 1, 3&5, Warner Classics 2014

Polityka 50.2014 (2988) z dnia 09.12.2014; Afisz. Premiery; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Trzeci Bach"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Dlaczego tak późno? Marian Turski w 80. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim

Powstanie w warszawskim getcie wybuchło dopiero wtedy, kiedy większość blisko półmilionowego żydowskiego miasta już nie żyła, została zgładzona.

Marian Turski
19.04.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną