Recenzja płyty: Izrael, „1991, Izrael gra Kulturę”

Izrael razy dwa
Arcyciekawa, dynamiczna muzyka, którą docenią nie tylko fani bujającego reggae.
materiały prasowe

Te dwie płyty, choć nagrane w różnym czasie, tak samo pokazują siłę i oryginalność najważniejszego w Polsce zespołu reggae. Zremasterowane nagrania z 1990 i 1991 r. brzmią znakomicie. 26 lat temu przyjmowaliśmy ten album z pewnym niedowierzaniem, bo niewiele miał wspólnego ze standardami polskiego reggae, przeważnie imitacyjnego i groteskowo naiwnego. W porównaniu z pierwszymi płytami Izraela z lat 80. „1991” wydawał się dziełem o kilka poziomów doskonalszym. Teraz wciąż można się zachwycać bezbłędną sekcją rytmiczną z Piotrem „Stopą” Żyżelewiczem na bębnach i Sławomirem „Dżu Dżu” Wróblewskim na basie, a także saksofonami Włodka Kiniorskiego.

Izrael, 1991, Izrael gra Kulturę, Manufaktura Legenda W Moich Oczach

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj