Muzyka

Idealny kompromis

Recenzja płyty: Beth Hart&Joe Bonamassa, „Black Coffee”

materiały prasowe
Hart i Bonamassa znakomicie wzajemnie się rozumiejąc, wydają się również w pewnym sensie trzymać się w ryzach.

Artystyczny mariaż Beth Hart i Joego Bonamassy przynosi, jak dotąd, same dobre owoce. Gitarowa maestria i inwencja Bonamassy w połączeniu z niebywałą ekspresją kalifornijskiej wokalistki stanowią blues-rockową mieszankę wybuchową, której trudno nie podziwiać. Są jak para top modeli na wybiegu – cokolwiek nałożą, jakiegokolwiek stylistę prezentują, wyglądają rewelacyjnie. Na najnowszej płycie „Black Coffee” sięgnęli do szafy z różnymi piosenkami z różnych epok. Już tytułowy utwór był sporym wyzwaniem, gdyż sięgając po kompozycję Ike’a i Tiny Turnerów, musieli zmierzyć się nie tylko z wersją autorską, ale i z doskonałym wykonaniem zespołu Humble Pie. Poradzili sobie znakomicie. Tak też jest w przypadku utworów z repertuaru wielkiej bluesowej gwiazdy lat 50. LaVern Baker czy Lucindy Williams. Z równym powodzeniem wykonali wokalną wersję pięknej ballady jazzowej „Lullaby of the Leaves”. Hart i Bonamassa znakomicie wzajemnie się rozumiejąc, wydają się również w pewnym sensie trzymać się w ryzach. Ona pilnuje, żeby on nie był zbyt rockowy, a on, żeby ona nie uciekała bez reszty w bluesa. „Black Coffee” to idealny kompromis.

Beth Hart&Joe Bonamassa, Black Coffee, Provogue

Polityka 8.2018 (3149) z dnia 20.02.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Idealny kompromis"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polska bordową wyspą

Mimo antysmogowego wzmożenia marsz do oczyszczenia polskiego powietrza będzie długi.

Jędrzej Winiecki
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną