Recenzja płyty: Black Label Society, „Grimmest Hits”

Bez tanecznych hitów sezonu
Dla starszych słuchaczy – echo dawnych lat, dla młodych – furtka do krainy bez tanecznych hitów sezonu.
materiały prasowe

Nie dajmy się nabrać na tytuł tej płyty. „Grimmest Hits” może sugerować składankę wybranych przez zespół najciekawszych utworów z jakiegoś okresu jego kariery. Tymczasem album oferuje 12 premierowych kompozycji lidera Black Label Society Zakka Wylde’a. Jak na prawdziwego gitarowego wymiatacza przystało, Wylde każdy z utworów wyposażył w stosowną, odpowiednio wyeksponowaną solówkę. Muzyka Black Label Society klasyfikowana jest jako metal, ale można w niej odnaleźć ślady bluesa i southern rocka. Były gitarzysta Ozzy’ego Osbourne’a bez ogródek przyznaje się do inspiracji rockową muzyką lat 70. XX w., ze szczególnym wskazaniem na to, co tworzyły takie grupy, jak Black Sabbath czy Led Zeppelin. „Grimmest Hits” to nie tylko metalowa agresja. Na płycie znalazło się też kilka ballad, spośród których wyróżnia się „The Day That Heaven Had Gone Away”. Dla starszych słuchaczy – echo dawnych lat, dla młodych – furtka do krainy bez tanecznych hitów sezonu.

Black Label Society, Grimmest Hits, Spinefarm Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną