Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Rap o porażce

Recenzja płyty: Gruby Mielzky, „Komik z depresją”

materiały prasowe
Rap zawsze pachniał grzechem. Ale nie z powodu wulgaryzmów czy gangsterskich przechwałek. Prawdziwie wywrotowe było tu opowiadanie świata z perspektywy słabych i przegranych. Bo tego kapitalizm nie znosi.

Tu się celebruje fajnych zwycięzców. A nie wściekłych nieudaczników. Tymczasem Gruby Mielzky z opowiadania o porażce zrobił sobie markę. Miewał już w przeszłości dobre momenty („Silny jak nigdy, wkurwiony jak zwykle” albo „Teksas”). Ale teraz dojrzał i nagrał najlepszą w życiu płytę. Jest tu choćby pisany w konwencji dwóch listów „Kciuk w dół”, jeden z najmocniejszych i najbardziej wzruszających tekstów, jakie słyszałem po polsku od paru ładnych lat. Mielzky robi tutaj to, co wczesny Kękę albo Peja sprzed lat. Zanim przyszedł sukces, który ich porwał w górę, nieuchronnie zmieniając perspektywę. Ale najlepsze jest to, że „Komik z depresją” już się nie powtórzy. Mielzky nie ukrywa (kawałek „Może”), że po parunastu latach w branży albo przyjdzie wreszcie upragniony sukces, przełom, albo koniec. Autentyczne doświadczenie walczącego o przetrwanie artysty w Polsce roku 2018.

Gruby Mielzky, Komik z depresją, Szpadyzor Records/My Music

Polityka 23.2018 (3163) z dnia 05.06.2018; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Rap o porażce"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Przebudzenie na Majdanie. 10 lat temu nikt nie postawiłby hrywny na to, że dojdzie do rewolucji

Ucieczka prezydenta Wiktora Janukowycza 22 lutego 2014 r. stała się symbolem zwycięstwa ukraińskiej Rewolucji Godności. Dała także pretekst do aneksji Krymu i rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

Edwin Bendyk
20.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną