Muzyka

Rap o porażce

Recenzja płyty: Gruby Mielzky, „Komik z depresją”

materiały prasowe
Rap zawsze pachniał grzechem. Ale nie z powodu wulgaryzmów czy gangsterskich przechwałek. Prawdziwie wywrotowe było tu opowiadanie świata z perspektywy słabych i przegranych. Bo tego kapitalizm nie znosi.

Tu się celebruje fajnych zwycięzców. A nie wściekłych nieudaczników. Tymczasem Gruby Mielzky z opowiadania o porażce zrobił sobie markę. Miewał już w przeszłości dobre momenty („Silny jak nigdy, wkurwiony jak zwykle” albo „Teksas”). Ale teraz dojrzał i nagrał najlepszą w życiu płytę. Jest tu choćby pisany w konwencji dwóch listów „Kciuk w dół”, jeden z najmocniejszych i najbardziej wzruszających tekstów, jakie słyszałem po polsku od paru ładnych lat. Mielzky robi tutaj to, co wczesny Kękę albo Peja sprzed lat. Zanim przyszedł sukces, który ich porwał w górę, nieuchronnie zmieniając perspektywę. Ale najlepsze jest to, że „Komik z depresją” już się nie powtórzy. Mielzky nie ukrywa (kawałek „Może”), że po parunastu latach w branży albo przyjdzie wreszcie upragniony sukces, przełom, albo koniec. Autentyczne doświadczenie walczącego o przetrwanie artysty w Polsce roku 2018.

Gruby Mielzky, Komik z depresją, Szpadyzor Records/My Music

Polityka 23.2018 (3163) z dnia 05.06.2018; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Rap o porażce"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną