Recenzja płyty: Lindsay Beaver, „Tough as Love”

Rock and roll w dobrych rękach
Lindsay Beaver doskonale rozumie, na czym polega rock and roll, i „Tough as Love” jest tego niezbitym dowodem.
materiały prasowe

Słynnych śpiewających perkusistów można policzyć na palcach: Dave Clark, Don Henley, Phil Collins, Levon Helm. Jeszcze mniej palców potrzeba przy liczeniu grających na bębnach i śpiewających pań. Te najsłynniejsze to Karen Carpenter i Shela E. Wszystko wskazuje na to, że do tego damskiego grona właśnie dołączyła młoda Kanadyjka Lindsay Beaver. Nie tylko gra na perkusji i śpiewa, ale też komponuje i z powodzeniem kieruje swoim zespołem. Dysponuje świetnym, mocnym głosem, który znakomicie sprawdza się w ulubionym przez artystkę repertuarze, będącym kombinacją rock and rolla, bluesa i tego wszystkiego, co mieści się w pojęciu „roots music”. W poszukiwaniu tych muzycznych korzeni Lindsay Beaver przeniosła się z rodzinnego Halifaxu do Austin w Teksasie. Tu właśnie nagrała swoją najnowszą płytę „Tough as Love”. I wszystko się zgadza – są dynamiczne bębny, stylowy, zawadiacki wokal i repertuar łączący pieczołowicie wybrane covery z bardzo udanymi kompozycjami własnymi. Lindsay Beaver doskonale rozumie, na czym polega rock and roll, i „Tough as Love” jest tego niezbitym dowodem.

Lindsay Beaver, Tough as Love, Alligator

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną