Recenzja płyty: Kukiz&Perverados, „Wyspa Zielona”

Żart mało wart
Nagrywając i niespodziewanie wydając nową płytę „Wyspa zielona”, Paweł Kukiz jedną nogą wyszedł z polityki. Ale polityka nie wyszła z niego.
materiały prasowe

Satyra na współczesną Polskę, jaką tu funduje słuchaczom dawny lider Piersi, jest stępiona, nieśmieszna i niewiarygodna. A muzyka może i bywa prowokacją wymierzoną w stronę hejterów – na to wskazuje discopolowa szarża bez trzymanki w utworze tytułowym – ale w istocie trzeciorzędną. Tematy są przedwczorajsze i obsesyjnie krążą wokół Donalda Tuska, jego polityki miłości, „zielonej wyspy” i wyjazdu do Brukseli, „szczególnej kasty” sędziowskiej i godnych satyrycznego potraktowania (zdaniem autora płyty) homoseksualistów. Jest chichot z „biednego” ministra Gowina, ale próżno szukać satyry na aferę SKOK, Jarosława Kaczyńskiego czy chłopców w brunatnych koszulach. Tacy poważni? A może żart czy ironia wymierzone w tym kierunku przyniosłyby zły efekt polityczny? Ze zrozumiałych względów Kukiz nie śmieje się z ruchów antyszczepionkowych, marzeń o JOW-ach ani głosowania w Sejmie przeciwko porozumieniom klimatycznym, czyli tego, co jego otoczenie wniosło na polską scenę. Materiału byłoby na mocną tragikomedię.

Kukiz&Perverados, Wyspa Zielona, Universal

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną