Recenzja płyty: Strojnowy, „Wolność serc”

Reggae-nostalgia
Jest melodyjnie, bezpretensjonalnie, no a poza wszystkim Strojnowy kołysze nie gorzej niż jego pierwszy zespół.
materiały prasowe

Po 30 latach nieobecności na scenie powrócił na nią z nową płytą Piotr Strojnowski, współzałożyciel i pierwszy wokalista zespołu Daab. Zgodnie z przeczuciami fanów, którzy wciąż pamiętają stare hity, jak „W moim ogrodzie” czy „Serce jak ogień”, ten nowy album uwalnia wspomnienia, działa wybitnie nostalgicznie. Nic dziwnego, wszak słyszymy nie tylko ten sam co dawniej głos, ale i muzykę opartą na tym samym pomyśle co ta sprzed trzech dekad, choć producenci – Grzegorz Rytka i Michał Marecki – w miejscu dawnej naiwnej spontaniczności pierwszego Daabu postawili sterylną niemal czystość i precyzję brzmienia. Nowe teksty Strojnowskiego zawierają pewne korespondujące z teraźniejszością motywy (klimat zagrożenia wojennego, ksenofobia), ale wciąż dominują intymne uczucia i liryczny ton. Jest melodyjnie, bezpretensjonalnie, no a poza wszystkim Strojnowy kołysze nie gorzej niż jego pierwszy zespół. Najlepiej się o tym przekonać na koncertach, gdzie piosenki z „Wolności serc” nabierają dodatkowej siły.

Strojnowy, Wolność serc, Karrot Kommando

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną