Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Włoska Halka

Recenzja płyty: Europa Galante, Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej, „Halka (Italian version)”

materiały prasowe
Pięknie, śpiewnie i miękko brzmi orkiestra, dając nam obraz taki, jakiego chciał kompozytor, bez późniejszych zmian i przeróbek.

Już teraz śmiało można powiedzieć, że to jedna z najważniejszych pozycji dyskograficznych Roku Moniuszki, choć jest rejestracją wydarzenia, które miało miejsce w sierpniu zeszłego roku. Włoscy muzycy z polskimi chórzystami i międzynarodową, hiszpańsko-brazylijsko-polską, obsadą solistyczną wykonali wówczas w ramach festiwalu Chopin i Jego Europa w warszawskim Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego sztandarową operę polskiego kompozytora w wersji włoskiej – po raz pierwszy w czasach współczesnych. Jest to zarazem pierwsze jej nagranie na instrumentach doby Moniuszki. Tłumaczenia dokonał przyjaciel kompozytora Achille Bonoldi, śpiewak włoski mieszkający w Wilnie. Miało ono pomóc w wyjściu opery na rynki światowe, ale za życia Moniuszki to się nie udało. Teraz może dzieło zostanie lepiej docenione, pozbawione egzotyczności języka, ale zachowujące atrakcyjną egzotyczność w muzyce wyrażoną w polskich rytmach tanecznych. A przy tym jak najbardziej europejskie, mieszczące się w kontekście tradycji belcantowej, co w tej wersji jest łatwiejsze do dostrzeżenia. Wśród solistów zwraca uwagę rola tytułowa Tiny Goriny, sopranistki z Barcelony, a czarnym koniem okazuje się Jontek – bardzo emocjonalny brazylijski tenor Matheus Pompeu. Pięknie, śpiewnie i miękko brzmi orkiestra, dając nam obraz taki, jakiego chciał kompozytor, bez późniejszych zmian i przeróbek – Biondi korzystał z wersji oryginalnej.

Europa Galante, Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej, soliści, dyr. Fabio Biondi, Halka (Italian version), NIFC

Polityka 9.2019 (3200) z dnia 26.02.2019; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Włoska Halka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną