Recenzja płyty: Szymon Komasa, Oskar Jezior, „Polish Love Story”

Od Chopina do Mykietyna
Pierwsza recitalowa płyta jednego z lepszych barytonów młodego pokolenia zawiera, zgodnie z tytułem, wyłącznie muzykę polską, i to w szerokim zakresie repertuarowym.
materiały prasowe

To podróż przez niemal dwa wieki polskiej pieśni. Z tym że te Chopina, Moniuszki (z wyjątkiem pysznego także pod względem aktorskim „Dziada i baby”) oraz Stanisława Niewiadomskiego czy Mieczysława Karłowicza, a także wczesne, jeszcze neoromantyczne pieśni Karola Szymanowskiego śpiewane są bardzo estetycznie, choć odrobinę sztywno. Więcej zaczyna się dziać już w części bardziej współczesnej, bardzo ciekawej repertuarowo. „Cztery sonety miłosne” Tadeusza Bairda do tekstów Szekspira to dzieło niegdyś bardzo popularne, ale dwie młodzieńcze pieśni Grażyny Bacewicz, „Róża” i „Samotność” do poezji arabskiej w przekładzie Leopolda Staffa, są kompletnie nieznane. Podobnie „Tarantella” Witolda Lutosławskiego, piękny drobiazg z 1990 r. (szkoda, że na płycie nie ma informacji ani o tym utworze, ani o innych, jest tylko wywiad z solistą). Płytę wieńczy „Lament Hansa”, fragment z „Czarodziejskiej góry” Pawła Mykietyna, w którym to spektaklu Szymon Komasa wykonywał rolę główną, jedną z ważniejszych jak dotąd w jego karierze wokalnej.

Szymon Komasa, Oskar Jezior, Polish Love Story, Warner Classics

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną