Muzyka

Od lat fascynuje

Recenzja płyty: Robin Trower, „Coming Closer to the Day”

materiały prasowe
Są takie płyty, których zawartość, jeszcze przed odsłuchaniem, można z góry przewidzieć.

Artystą nagrywającym w taki przewidywalny sposób jest Robin Trower. Rozpoczynał karierę w latach 60. w grupie Procol Harum, ale od 1973 r. nagrywa płyty pod swoim nazwiskiem. Jako gitarzysta swą grą od dziesięcioleci nieodmiennie przywodzi na myśl styl Jimiego Hendrixa. Najnowszy album Trowera „Coming Closer to the Day” potwierdza wszystko to, czego od tego artysty oczekujemy. Płyta wypełniona jest muzyką płynącą bez gwałtownych przyspieszeń, hendrixopodobnym brzmieniem, dalekim jednak od agresji niektórych kompozycji Jimiego. 73-letni Trower jako wokalista brzmi pewnie, choć w jego głosie słychać czas i wiek. Po „Coming Closer…”, mimo tej przewidywalności, warto sięgnąć. Szczególnie przyda się to tym, którzy nie znają muzyki Trowera, a dzięki tej płycie spróbują poznać jego wcześniejsze dokonania.

Robin Trower, Coming Closer to the Day, Provogue

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Tabletka na HIV przyczyni się do ograniczenia nowych zakażeń?

Osobom prowadzącym ryzykowne życie seksualne marzenie o szczepionce na AIDS zastąpiła praktyka regularnego przyjmowania tabletki.

Paweł Walewski
25.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną