Muzyka

Mistrz honoruje mistrza

Recenzja płyty: Billy Branch, „Roots and Branches: The Songs of Little Walter”

materiały prasowe
To płyta dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć albo uświadomić, jak grało się bluesa w Chicago w latach 60. XX w.

Legendarny chicagowski bluesman, harmonijkarz Billy Branch postanowił uhonorować innego legendarnego chicagowskiego bluesowego harmonijkarza, przedwcześnie zmarłego Little Waltera. W tym celu Branch nagrał 14 utworów z repertuaru Waltera, w większości zresztą jego autorstwa. Album nosi wszystko wyjaśniający tytuł „Roots and Branches: The Songs of Little Walter” i kończy się wzruszającym wspomnieniem o ojcu wygłoszonym przez Marion Diaz, córkę Little Waltera. Branchowi towarzyszy znakomity zespół The Sons Of Blues. Na pierwszym planie pozostaje jednak niezmiennie harmonijka, która w rękach (i ustach) Brancha śpiewa, zawodzi i kusi, dowodząc, jak ważnym elementem klasycznego bluesa jest po dziś dzień. To płyta dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć albo uświadomić, jak grało się bluesa w Chicago w latach 60. XX w.

Billy Branch, Roots and Branches: The Songs of Little Walter, Alligator

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Współczesny

Seks pod okiem lekarza

Seks, kiedy jest w kłopotach, potrzebuje wsparcia medycyny. I ona pomaga. Choć zwykle trzeba długo czekać.

Paweł Walewski
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną