Muzyka

Śmiesznie i strasznie

Recenzja płyty: Barbara i Zuzanna Wrońskie, "Ballady i romanse"

Pomysł autorski od początku do końca

Płyta „Ballady i Romanse” sióstr Wrońskich jest zaskakującym muzyczno-tekstowym paradoksem. Barbara, na co dzień wokalistka zespołu Pustki, i Zuzanna, na co dzień pracująca w reklamie, tworzą duet wokalny, który śpiewa niby bez popisów, jakby z przymrużeniem oka i dla zgrywy, ale bezbłędnie trafia w ucho i duszę każdego, kto muzyki słucha, a nie tylko konsumuje. Można tu odkryć inspirację Antony and The Johnsons, można snuć domysły, dlaczego siostry zdecydowały się na arcyoszczędne instrumentarium, jednak wiemy wszyscy, że pomysł jest oryginalny i autorski od początku do końca.

Również w tekstach trzymających się wzorca ballady – romantycznej lub dziadowskiej – groteska sąsiaduje z horrorem, zabawa z pogrzebem, co jest oczywistym przekroczeniem znanych literackich konwencji. Słodkie głosy siostrzanego duetu brzmią tu niczym chórek z zaświatów i nie dają, oj, nie dają spokoju. Pozornie wydaje się, że to taki artystyczny kaprys utalentowanego rodzeństwa, ale zbyt wiele tu znaczeń i subtelnego, lecz dojmującego grania na emocjach i wrażliwościach. Znakomite.

Barbara i Zuzanna Wrońskie, Ballady i romanse, Raster
 

 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną