Recenzja płyty: Bob Dylan, "Together Through Life"

Znowu piękna płyta Dylana
Mistrz Dylan, podróżuje, koncertuje i nagrywa w najlepsze.
Mistrz Dylan zbliża się co prawda do siedemdziesiątki, ale nic nie wskazuje na to, by miał ochotę spocząć na laurach. Podróżuje, koncertuje i nagrywa w najlepsze. Właśnie ukazała się jego najnowsza płyta „Together Through Life”. Artysta zamieścił na niej dziesięć nowych piosenek nagranych jesienią 2008 r. Niespodzianką może być fakt, że tak samowystarczalny twórca jak Dylan do współpracy przy pisaniu tekstów zaprosił innego autora, Roberta Huntera. Hunter to nie jest jakaś przypadkowa postać – przez lata był nadwornym autorem piszącym dla legendarnej amerykańskiej grupy Grateful Dead. Dla polskiego odbiorcy najważniejsza jest jednak muzyka, a tu Dylan nie szuka partnerów. Chociaż... W utworze „My Wife’s Home Town” bez trudu rozpoznamy klasyczną kompozycję Williego Dixona „I Just Want to Make Love to You”. Dylan przyznał się jednak do tej „pożyczki” i nawet zamieścił specjalne podziękowania dla właścicieli praw do muzyki Dixona. Ten bluesowy ślad to jeden ze smaczków, którymi ubarwiona jest płyta. Oszczędne rockowe granie urozmaica tu i ówdzie akordeon Davida Hidalgo, znanego z zespołu Los Lobos. Bob Dylan wielokrotnie zadziwiał penetracją nowych terytoriów artystycznych. Tutaj jest konserwatywny, jego muzyka wyraźnie wypływa z amerykańskiej tradycji. Niech jednak ten brak zaskakujących poszukiwań nie zraża słuchaczy. To piękny album do wielokrotnego słuchania i smakowania.

Bob Dylan, Together Through Life, Sony Music 2009  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną