Braci się nie traci
Recenzja serialu: „Bracia”, scen. Matthew McConaughey, Woody Harrelson, Lee Eisenberg, David West Read
Jak głosi plansza wyświetlana po tytule, „Bracia” są „oparci na prawdziwej plotce”. Lata temu Matthew McConaughey i Woody Harrelson, aktorzy, których łączą przyjaźń i teksańskie pochodzenie (oraz brawurowy występ w pierwszym sezonie serii „True Detective”), ogłosili, że być może także więzy krwi – matka McConaugheya, Ma Mac, miała zasugerować romans z ojcem Harrelsona w czasie jednego z rozwodów z ojcem McConaugheya (rozwodzili się i pobierali kilka razy). Teraz ta plotka staje się motorem pogodnego, tyleż przyjemnego, co schematycznego sitcomu o sile więzi rodzinnych i przyjacielskich, w którym aktorzy grają swoje medialne persony, podkręcają biograficzne fakty, nie unikając wygłupów i żartów z odklejenia gwiazd, ściąganych na ziemię przez swoje rodziny (grane świetnie przez zawodowych aktorów).
Bracia (Brothers), twórcy serii: Matthew McConaughey, Woody Harrelson, Lee Eisenberg, David West Read, 8 odc., Apple TV