Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Stenka i statyści

Recenzja spektaklu: „Druga kobieta”, reż. Grzegorz Jarzyna

TR Warszawa jeszcze w zadyszce po walce o siedzibę. TR Warszawa jeszcze w zadyszce po walce o siedzibę. Kuba Dąbrowski / materiały prasowe
Nowe otwarcie, po dwóch latach walki o środki i siedzibę, prowokowało do spojrzenia w lustro i odpowiedzi na pytanie, o co tak naprawdę TR Warszawa i jego dyrektor walczyli.

I film Cassavetesa – pokazujący teatr od kulis, odsłaniający przed widzem zmagania aktorów z rolami i z życiem, ich walkę o prawdziwe emocje, by móc je potem wiarygodnie pokazać na scenie – wydawał się niezłym wyborem. Także problem starzenia się (ciała i duszy), dotykający główną bohaterkę Wiktorię Gordon, to temat ważny i w dobie kultu młodości zrozumiały po obu stronach rampy.

A jednak „Druga kobieta” rozczarowuje. Adaptatorzy scenariusza: reżyser i Anna Nykowska (także autorka kostiumów), zamiast na spójnym i wiarygodnym poprowadzeniu wątków, skupili się na zmianach miejsca akcji: wwożeniu i zwożeniu elementów scenografii. W efekcie batalie Wiktorii ogląda się z zainteresowaniem głównie dlatego, że gra ją Danuta Stenka, która już tak ma, że przykuwa uwagę każdym swoim gestem. Z tła wybija się jeszcze Justyna Wasilewska w roli młodej fanki Wiktorii. Reszta zespołu TR – a są to jedni z najlepszych aktorów w kraju – nie dostała żadnych istotnych zadań: przechodzą, mówią po kilka kwestii, służą jako manekiny do noszenia wymyślnych peruk. Raz jesteś gwiazdą, innym razem statystujesz – to też jakaś prawda o teatrze, ale chyba nie o nią tym razem chodziło.

 

Druga kobieta, na podstawie scenariusza filmu „Opening Night” Johna Cassavetesa, reż. Grzegorz Jarzyna, TR Warszawa

Polityka 19.2014 (2957) z dnia 06.05.2014; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Stenka i statyści"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną