W gdańskim spektaklu jest zaledwie parę oszczędnych elementów scenografii, ubrania codzienne (wszyscy na biało, z wyjątkiem samego Otella w czerni, który swoją żonę również ubiera w czarny płaszcz), z rekwizytów jedynie szable i chustki (jak wiadomo, chustka ma tu swoją szczególną rolę). Ale widzów może zdziwić fakt, że Otello jest ciemnym blondynem i nie ma uczernionej twarzy. Reżyser założył, że aspekt rasowy nie ma już dziś znaczenia – choć jest to sztuczne przy tekście, w którym wielokrotnie jest mowa o ciemnej skórze czy szerokich ustach Maura. Dla Marka Weissa Otello jest po prostu starzejącym się wodzem, o którego sławę zawistni są młodzi i robią wszystko, by go zniszczyć. O starzeniu się też jest tu mowa, ale wydaje się, że kluczowa jest tu jednak demoniczna rola Jagona, który zręcznie doprowadza bohatera do opętania zazdrością.
Giuseppe Verdi, Otello, reż. Marek Weiss, Opera Bałtycka w Gdańsku