Recenzja spektaklu: „Borys Godunow”, reż. Iwan Wyrypajew

Jako Rosjanie, jako Polacy
Rosyjski reżyser zadebiutował w operze rosyjskim dziełem i znalazł w nim od razu to, czego zwykle szuka w teatrze.
Na pierwszym planie Bartłomiej Szczeszek (Jurodiwyj)
Magdalena Ośko/materiały prasowe

Na pierwszym planie Bartłomiej Szczeszek (Jurodiwyj)

Jak deklaruje, najważniejsza dla niego jest psychologia postaci oraz emocje nimi kierujące, a stykając się z „Borysem Godunowem”, stwierdził, że wszystko to zawarte jest już w samej muzyce. Stworzył więc spektakl całkowicie jej podporządkowany, z pełnym dla niej szacunkiem. Żadnych przeniesień do innych realiów, wręcz drobiazgowe nawiązanie do epoki poprzez piękne kostiumy Katarzyny Lewińskiej, za to na tle minimalistycznej wręcz dekoracji Anny Met (w II akcie, tzw. akcie polskim, rzecz się dzieje jedynie na tle kurtyny w formie arrasu, podniesionej trochę dla lepszej akustyki, w III akcie scena jest praktycznie pusta). Znakomici, również pod względem aktorskim, śpiewacy, zwłaszcza Rafał Siwek w roli tytułowej, Krzysztof Bączyk jako Pimen, Rafał Korpik jako Warłaam, Stanisław Kufluyk jako jezuita Rangoni oraz Magdalena Wachowska w roli Maryny Mniszech. Przeciwstawiony carowi Dymitr Samozwaniec (Rafał Bartmiński) został tu ustawiony raczej w roli amanta. Chór miał trudne zadania: śpiewać głosami białymi, jak w chórach rosyjskich, i pokazać ruchem charakter tłumu: jako lud rosyjski dreptać uniżenie, w momencie buntu nabierając rozmachu; jako szlachta polska tańczyć poloneza z groteskowymi dygami. I do tego wspierająca orkiestra pod batutą szefa artystycznego teatru Gabriela Chmury.

Modest Musorgski, Borys Godunow, reż. Iwan Wyrypajew, Teatr Wielki w Poznaniu

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną