Recenzja spektaklu: „Słoneczna linia”, reż. Iwan Wyrypajew

Przekroczenie
Przekonujące role, w których widz może się przejrzeć jak w lustrze i wyjść z teatru z poczuciem, że nawet niegłupio spędził wieczór.
Karolina Gruszka i Borys Szyc, kuchnia, piąta rano
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Karolina Gruszka i Borys Szyc, kuchnia, piąta rano

Kiedyś taką sztukę, jak „Słoneczna linia” Iwana Wyrypajewa, nazwano by komedią psychologiczną albo obyczajową – ot, para, mąż i żona, z dość stereotypowym zestawem cech: on racjonalny, nastawiony na cele, ona uczuciowa z odjazdami w stronę histerii, kłócą się, bo się kochają. Kuchnia, piąta rano. Autora chwalono by za język i zbudowanie w ramach tych stereotypów jednak ciekawych postaci, aktorskie gwiazdy (Karolina Gruszka i Borys Szyc) za przekonujące role, w których widz może się przejrzeć jak w lustrze i wyjść z teatru z poczuciem, że się nie tylko nie wynudził, ale nawet niegłupio spędził wieczór. W dzisiejszej rzeczywistości powszechnego skłócenia i okopywania się na swoich pozycjach, sztuka, w której ludzie podejmują mozolne, bolesne, wymagające przekroczenia siebie próby porozumienia, by życie było jednak mniejszą męką – zyskuje nowy wymiar, staje się wypowiedzią społeczną i polityczną. Nie przestając przy tym być świetnym teatrem środka, a może, zgodnie z nową modą: teatrem popularnym.

Słoneczna linia, tekst i reż. Iwan Wyrypajew, Teatr Polonia w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną