Teatr

Siła resentymentu

Recenzja spektaklu: „Bulwar Zachodzącego Słońca”, reż. Jacek Mikołajczyk

„Bulwar Zachodzącego Słońca”, reż. Jacek Mikołajczyk „Bulwar Zachodzącego Słońca”, reż. Jacek Mikołajczyk Andrzej Makowski
Bydgoski spektakl jest przede wszystkim świetną rozrywką.

Blisko 71 lat po premierze filmu Billy’ego Wildera z Glorią Swanson i 28 lat od debiutu opartego na nim musicalu Andrew Lloyda Webbera, „Bulwar Zachodzącego Słońca” nabiera nowych znaczeń. „Uczyliśmy świat pięknie śnić” – śpiewa Norma Desmond, gwiazda kina niemego, której karierę kilka dekad wcześniej przerwała rewolucja technologiczna. Niepogodzona z upływem czasu, z wydatną pomocą majordomusa rodem z horrorów pielęgnuje resentymenty i złudzenia, zamknięta w posępnej willi i czekająca na wielki come back. Gdy przypadkiem wkracza do jej świata spłukany scenarzysta Joe Gillis, zaprzęga go do pracy nad scenariuszem „Salome”, którym zamierza triumfalnie powrócić na ekrany.

Andrew Lloyd Webber, Bulwar Zachodzącego Słońca, reż. i tłum. libretta Jacek Mikołajczyk, Opera Nova w Bydgoszczy

Polityka 40.2021 (3332) z dnia 28.09.2021; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Siła resentymentu"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013