Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Nowy sens kopii

Recenzja wystawy: Amir Yatziv, "Arbeit macht frei"

To ekspozycja, którą warto obejrzeć, choćby w kontekście kradzieży napisu z bramy obozu Auschwitz

W grudniu 2009 r. z bramy obozu Auschwitz skradziono słynny napis. Dwa miesiące później ów symbol Holocaustu firmuje wystawianą w Polsce pracę wideo izraelskiego artysty. Przypadkowa zbieżność? Okazuje się, że tak, nawet w sztuce zdarzają się bowiem niezwykłe zbiegi okoliczności. A nawet nie jeden, lecz dwa. Ten drugi nieoczekiwanie połączył czasowo kradzież i ukończenie pracy. Zaś ten pierwszy sprawił, że dzieło w ogóle powstało. Swego czasu twórcę zaintrygował bowiem fakt, iż niemal w tym samym czasie w Izraelu i w Polsce wykonano kopie oświęcimskiej tablicy. Tam – na potrzeby kolekcji muzeum, u nas – na czas konserwacji oryginału. Rzecz ciekawa: obie ekipy wykonawców nic o sobie i swojej pracy nie wiedziały. Yatziv poszedł tym tropem, zbierając i konfrontując w filmie wypowiedzi twórców obu kopii.

Banalne na pozór wypowiedzi rzemieślników nabierają szczególnego, nowego sensu w zetknięciu z materią, o której opowiadają, a rutynowa czynność zyskuje wymiar symboliczny i pozwala na nowoczesny, bez patosu, ale i bez uproszczeń, sposób spojrzenia na tragedię zagłady Żydów. Okazuje się, że nawet tak silny historyczny symbol, umieszczony we współczesnym kontekście i oglądany oczami młodego człowieka, może nabrać zupełnie nowych sensów, przemawiać w sposób, do jakiego nie byliśmy przyzwyczajeni, a równocześnie nic nie stracić ze swojej rangi. To ekspozycja, którą warto obejrzeć.

Amir Yatziv, Arbeit macht frei, Galeria appendix2 w Warszawie, Wystawa czynna do 27.03.

 

Polityka 10.2010 (2746) z dnia 06.03.2010; Kultura; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Nowy sens kopii"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną