Wystawy

Puste szuflady

Recenzja wystawy: Jana Napoli, "Floodwall"

Aż 350 starannie wkomponowanych w przestrzeń niby-pokoju szuflad składa się na pokazaną we Wrocławiu instalację.

Pochodząca z Nowego Orleanu artystka zebrała je po słynnej powodzi sprzed pięciu lat, która kosztowała życie blisko 2 tys. osób, a ponad milion pozbawiła dachu nad głową. Tuż po katastrofie te szuflady artystka wyciągała z wody, błota, spod gruzów. Pamiętam, że niegdyś podobną instalację stworzył Chińczyk Ai WeiWei, wykorzystując z kolei stare, piękne drzwi z wyburzanych zabytkowych domów. W obu przypadkach chodzi o poruszenie pamięci, o upomnienie się o to, co fizycznie już odeszło, ale żyje w naszych myślach.

„Szuflady są jednocześnie pełne i puste. Nie ma w nich, jak dawniej, ubrań, bielizny, sztućców czy listów miłosnych, ale są za to pełne wspomnień, chwil i miejsc” – mówi Jana Napoli. Wędrując między nimi, można więc wyobrażać sobie, do kogo należały i co zawierały. Te niepotrzebne już, a w domu tak ważne fragmenty mebli mogą też prowokować do pytań: co ja chciałbym osobistego przechować z kataklizmu, czy i jakie rzeczy mają dla mnie najwyższą wartość, za czym najbardziej bym tęsknił?

Wystawie towarzyszy bogaty program dodatkowy, w którym nie zabraknie analogicznej akcji; artystka stworzy ad hoc na koniec sierpnia instalację z szuflad, które przeżyły wrocławską powódź.

Jana Napoli, Floodwall, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, czynna do 5.09

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Kultura; s. 45
Oryginalny tytuł tekstu: "Puste szuflady"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną