Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Czekając na autobus

Recenzja wystawy: Maciej Rawluk, "Przystanki polskie"

Przystanki w obiektywie Macieja Rawluka Przystanki w obiektywie Macieja Rawluka Maciej Rawluk / materiały prasowe
Ta ekspozycja to obrazkowy esej na temat polskiego, powszechnie podszytego kiczem, gustu, ale też na temat naszej zaradności i pomysłowości, a nawet fantazji.

Ironiczny, czerpiący z biurokratycznej nowomowy, tytuł wyjaśnia praktycznie wszystko. Autor przez dłuższy czas fotografował rozsiane po kraju autobusowe przystanki. Pomysł nienowy, wszak już osiem lat temu Nicolas Grospierre seryjnie, w podobnej beznamiętnej konwencji, upamiętniał przystanki na Litwie. Tam jednak chodziło o fascynację śladami ginącego modernizmu, tu zaś o coś zupełnie innego – niemal antropologiczno-kulturowe świadectwo polskiego gustu. Okazuje się, że w dziedzinie przystanków Polacy wykazują inwencję wręcz bezbrzeżną. Wystawa udowadnia, że w pejzażu (głównie wiejskim) znaleźć można wszystko: nawiązanie do modernizmu i postmodernizmu, do minimalizmu, a czasem – jakby się uprzeć – nawet do konceptualizmu, pop-artu czy surrealizmu.

Ta ekspozycja to obrazkowy esej na temat polskiego, powszechnie podszytego kiczem, gustu, ale też na temat naszej zaradności i pomysłowości, a nawet fantazji. Stawiane tzw. siłami oddolnymi budki są świadectwem naszej kultury, a właściwie jej braku (dewastacja), oddolnej kreacji (graffiti), estetycznych preferencji (kolory plus tzw. elementy dekoracyjne). Wystawa wciąga, ale by ją zobaczyć, trzeba się pospieszyć, bo potrwa do 5 września.

Maciej Rawluk, Przystanki polskie, czyli oddolny dizajn elementu infrastruktury punktowej systemu transportu zbiorowego, Galeria Kordegarda + Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa, wystawa czynna do 5 września

Polityka 35.2012 (2872) z dnia 29.08.2012; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Czekając na autobus"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną