Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Czarujący Czarek

Recenzja wystawy: "Cezary Bodzianowski, To miejsce nazywa się Jama"

Cezary Bodzianowski, TAO, Mediolan 2007 r. Cezary Bodzianowski, TAO, Mediolan 2007 r. Monika Chojnicka / materiały prasowe
U artysty sztuka tak ściśle splata się z życiem, że niekiedy trudno powiedzieć, kiedy coś kreuje, a kiedy po prostu jest sobą.

Oczywiście największej frajdy dostarcza bezpośrednia obserwacja jego akcji i interwencji (on nazywa je „zdarzeniami”), ale nie zawsze jest to możliwe. Pozostaje więc dokumentacja: zdjęcia i zapisy wideo, które na szczęście od początku działalności są przez twórcę skwapliwie zbierane. I to właśnie nimi musimy się głównie zadowolić na łódzkiej retrospektywie Bodzianowskiego, pierwszej tak obszernej, zorganizowanej w Polsce. Ale męki nie ma, bo jego sztuka czy na żywo, czy z monitora zawsze wciąga i urzeka. A to dzięki fantastycznej mieszance dadaistycznej zgrywy, absurdu, ale też liryki i wrażliwości. Choć przez chwilę warto popatrzeć oczami Bodzianowskiego na świat, a już nigdy nie wyda nam się on dokładnie taki sam jak wcześniej.

 

Cezary Bodzianowski, To miejsce nazywa się Jama, Muzeum Sztuki, Łódź, wystawa czynna do 5 sierpnia

Polityka 22.2013 (2909) z dnia 27.05.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarujący Czarek"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną