Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Natchniona bryła

Recenzja wystawy: "Architektura – Zapis Idei"

A. Cieślawski / materiały prasowe
Ciekawa wystawa.

W zacnych rodzimych muzeach sztuki coraz częściej pojawiają się wystawy prezentujące dorobek „gorszych braci” – fotografii, designu czy architektury. Ekspozycja poznańska jest o tyle osobliwa, ale i intrygująca, że nie koncentruje się na skończonych dziełach, czyli efektownych budynkach, tylko na procesie twórczym. Czy w przypadku architektury, która zazwyczaj kojarzy się z mozolnym procesem wręcz technologicznego cyzelowania, można (wypada) mówić też o natchnieniu, olśnieniu, pojawiającej się znienacka idei? A jeśli tak, to jaki zyskuje zapis? I jak te pierwsze szkice pomysłu przekładają się na dalsze projektowanie? Czy w pracy architekta jest w ogóle miejsce na emocje, fantazje, luźne skojarzenia?

Skutkiem tak stawianych pytań jest wystawa, na której znalazło się niewiele projektów skończonych, wymuskanych, gotowych do realizacji. Czyli takich, z którymi odbiorca ma zazwyczaj do czynienia. Wiele natomiast rysunków i szkiców, które ukazują ów najbardziej ekscytujący etap pracy: tworzenia się, a następnie krzepnięcia lub doskonalenia idei. Czyli coś, czego nie da się osiągnąć w najbardziej nawet zaawansowanych programach komputerowych. Ciekawa wystawa, która poniekąd kładzie nacisk na nobilitujący kreatywny aspekt projektowania, a równocześnie daje dość wyraźną, potwierdzającą odpowiedź na pytanie, czy architekt ma w sobie coś z artysty.

 

Architektura – Zapis Idei, Muzeum Narodowe w Poznaniu, czynna do 27 października

Polityka 35.2013 (2922) z dnia 27.08.2013; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Natchniona bryła"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną