Recenzja wystawy: „Habitat”

Benedyktynka
Wystawa retrospektywna, zasługująca na szczególną uwagę.
Katarzyna Józefowicz, Obrus, 2011 r.
Sylwia Jakubowska/CSW Zamek/materiały prasowe

Katarzyna Józefowicz, Obrus, 2011 r.

Wystawa Katarzyny Józefowicz jest obowiązkowym punktem programu nie tylko dla nowicjuszy, ale także dla tych, którzy widzieli już wcześniejsze jej prace. Po pierwsze, to wystawa retrospektywna, zasługująca zawsze na szczególną uwagę. Po drugie, kontakt z jej dziełami zawsze robi na widzach piorunujące wrażenie. W czasach masowych efekciarskich i łatwych gestów artystycznych Józefowicz wręcz poraża swą pokorą i benedyktyńską pracowitością. Każdą instalację przygotowuje przez kilka lat, multiplikuje jej elementy z niezłomną regularnością, dzień po dniu. A równocześnie nie jest to sztuka dla sztuki, dla efektu. Już sam konsekwentny wybór materiału (gazety, ulotki) sprawia, że kieruje uwagę widza w stronę współczesnych mediów i ich kondycji. I w stronę pytania: jak w czasach, gdy wszystko jest na sprzedaż, gdy królem jest Facebook, a carem Snapchat, budować swoją prywatność i niezależność?

Katarzyna Józefowicz, Habitat, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, do 29 marca

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną