Recenzja wystawy „Magia kwadratu”

Malewicz i reszta
Zaskakuje to, jak fascynujący i różnorodny może być świat oparty na prostym i zdawałoby się nudnym kwadracie.
Fotobank/materiały prasowe

Niedawno minęło sto lat od powstania słynnego „Czarnego kwadratu” Kazimierza Malewicza – obrazu, bez którego trudno wyobrazić sobie awangardę XX w. Dla jednych oznaczał dotarcie do granic malarstwa, dla innych – stworzenie mu nowych możliwości. Prof. Maria Poprzęcka nazwała go „Giocondą XX wieku”, co sugeruje zasadniczy wpływ na dzieje sztuki – i kurator wystawy Bogusław Deptuła postanowił pójść tym tropem. Wystawa gromadzi prace ponad 60 artystów. Oczywiście kilku twórców bardzo tu brakuje, by wymienić choćby Pieta Mondriana, Theo van Doesburga czy rosyjskich konstruktywistów. Ze sztuki światowej dzieł jest niewiele, za to smakowite, z rysunkami samego Malewicza na czele. Potężna jest natomiast reprezentacja współczesnej sztuki polskiej. Zaskakuje to, jak fascynujący i różnorodny może być świat oparty na prostym i zdawałoby się nudnym kwadracie. Gdy ktoś chce wiedzieć, czym jest wyobraźnia twórcy, powinien odwiedzić tę wystawę.

Magia kwadratu, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot, do 29 stycznia 2017 r.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną