Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Wystawy

Przestrzeni nie brakuje

Recenzja wystawy: „Magdalena Abakanowicz, Obecność. Istota. Tożsamość”

„Monster”, rzeźba Magdaleny Abakanowicz z juty, żywicy i żelaza. „Monster”, rzeźba Magdaleny Abakanowicz z juty, żywicy i żelaza. Marcin Jagielliecz / materiały prasowe
Dotykająca kwestii zasadniczych, poważna i głęboka sztuka Abakanowicz zawsze warta jest uwagi, a tu mamy jeszcze wystawę przygotowaną z rozmachem.

Trzy artystki odcisnęły najsilniejsze piętno na polskiej rzeźbie XX w.: Alina Szapocznikow, Katarzyna Kobro oraz Magdalena Abakanowicz. Prace tej pierwszej do niedawna oglądać można było w Muzeum Śląskim, tej drugiej – już niedługo pojawią się w Centre Pompidou, zaś na spotkanie z dziełami Abakanowicz warto się wybrać na Dolny Śląsk. Przypomnijmy, że jej kariera nabrała niezwykłego międzynarodowego przyspieszenia po sukcesie na biennale w São Paulo w 1956 r., gdzie otrzymała złoty medal za tzw. abakany (kilka z nich, choć z późniejszych lat, prezentowanych jest na wystawie). Wystawa obejmuje okres od początku lat 70. XX w. po pierwszą dekadę XXI w., czyli lata najpłodniejsze i najciekawsze. Do pokazywania Abakanowicz trzeba mieć przestrzeń – jej artystycznym znakiem firmowym stały się rzeźbiarskie instalacje przestrzenne, tworzone z multiplikowanych postaci ludzkich lub zwierzęcych. W Wałbrzychu przestrzeni nie brakuje, dzięki czemu pokazano kilka dużych efektownych grup rzeźb m.in. ze znanych cyklów „Hurma” czy „Alteracje”. Przenikają się z otoczeniem, co zawsze było dla artystki ważne. Dotykająca kwestii zasadniczych, poważna i głęboka sztuka Abakanowicz zawsze warta jest uwagi, a tu mamy jeszcze wystawę przygotowaną z rozmachem.

Magdalena Abakanowicz, Obecność. Istota. Tożsamość, Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia, Wałbrzych, do 30 grudnia

Polityka 42.2018 (3182) z dnia 16.10.2018; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Przestrzeni nie brakuje"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną