Wystawy

Romantyczny pozytywista

Recenzja wystawy: „Wajda”

Andrzej Wajda Andrzej Wajda Irena Jarosińska / Ośrodek Karta w Warszawie
Niezwykła, starannie pointowana dramaturgia ekspozycji, podkreśla skalę, rozmach i wielowymiarowość dzieł Wajdy.

Misją człowieka, który w nie mniejszym stopniu niż Wyspiański i Mickiewicz ukształtował polską wrażliwość, było opowiedzieć światu to, co się wydarzyło za żelazną kurtyną. A celem tej imponującej, multimedialnej wystawy jest opowiedzenie światu, kim był zmarły dwa i pół roku temu Andrzej Wajda. Od określenia należnego mu miejsca w historii kraju i przyjrzenia się roli, jaką odegrał w budowaniu mitologii narodowej, oraz pokazania jego wkładu jako modernisty, aż po przedstawienie autora „Wesela” i „Ziemi obiecanej” jako twórcy uniwersalnego i totalnego – trafiającego do wyobraźni każdego, nie tylko Polaków. Prezentacja, ułożona niechronologicznie, koncentruje się na siedmiu wątkach tematycznych, m.in. mitach, reżyserii, rewolucji, ale też intymności czy (nie)śmiertelności kojarzącej się głównie z ekranizacjami Iwaszkiewicza. Obejmuje zarówno dorobek filmowy, jak i teatralny, wzbogacony o zaskakujące artefakty. Niektóre – jak słynny krzyż z figurą Chrystusa wiszącego głową w dół z „Popiołu i diamentu” – pełnią funkcję żywej rany. Inne, np. lustro odbijające labirynt kanałów, w których giną akowcy, pozwalają niemal fizycznie poczuć grozę pułapki XX-wiecznej historii. W części poświęconej doświadczeniu II wojny światowej, zatytułowanej „Piekło”, najmocniejsze wrażenie robi ekspozycja poświęcona zbrodni katyńskiej. Sfilmowaną przez Wajdę scenę zabijania polskich oficerów ogląda się, zaglądając jakby do grobu. Sporo trudu organizatorzy włożyli w przypomnienie problemów z cenzurą, oddając sprawiedliwość m.in. Józefowi Tejchmie, ministrowi kultury w rządzie Gierka, który podjął decyzję skierowania do realizacji „Człowieka z marmuru”, co przypłacił utratą stanowiska. W jednej z sal poglądowo rozrysowano zbiurokratyzowany, w pełni kontrolowany przez komunistyczną władzę system produkcji filmowej. Kurator Rafał Syska zadbał o atrakcyjną oprawę (nie zabrakło m.in. ulubionego obrazu Wajdy autorstwa Andrzeja Wróblewskiego). A niezwykła, starannie pointowana dramaturgia ekspozycji – jak niegdyś poświęcona Kubrickowi – podkreśla skalę, rozmach, wielowymiarowość dzieł Wajdy, z których wiele stało się zarzewiem lub punktem kulminacyjnym politycznych przemian.

Wajda, Muzeum Narodowe w Krakowie, do 8 września

Polityka 16.2019 (3207) z dnia 16.04.2019; Afisz. Premiery; s. 94
Oryginalny tytuł tekstu: "Romantyczny pozytywista"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną