Wystawy

Mniej znaczy więcej

Recenzja wystawy: „Monika Sosnowska”

Monika Sosnowska, „Targowisko”, 2013 r. Monika Sosnowska, „Targowisko”, 2013 r. Daniel Azoulay
Tej wystawy nie da się po prostu przebiec lub omieść wzrokiem.

Jaki jest przepis Sosnowskiej na sztukę? Weźmy wielką porcję rodzimego modernizmu, najlepiej w jego wersji „soc”. Wszystko ma swój smak i znaczenie: schody, balustrady, elewacje, pokoje, korytarze, klamki, lampy. A nawet handlowe budki ze słynnego Jarmarku Europa wprowadzającego nas niegdyś w świat kapitalizmu. Możemy też przyprawić to radzieckimi konstrukcjami inżynieryjnymi czy porzuconymi budowlami z Dalekiego Wschodu. Dorzućmy trzy ingrediencje: architekturę, design i rzeźbę. Wszystko przemieszajmy, na zimno, bez emocji, ale uważnie. Na koniec zgniećmy, połammy, wygnijmy, rozbijmy, zdekonstruujmy. I oto ta zadziwiająca artystyczna mikstura zaczyna działać i następuje cud przemiany. 

Monika Sosnowska, Galeria Zachęta, Warszawa, do 25 października

Polityka 31.2020 (3272) z dnia 28.07.2020; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Mniej znaczy więcej"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wyrzucona ze szkoły za poglądy. Gdzie się podziało katolickie miłosierdzie?

17-letnią działaczkę Młodej Lewicy relegowano tuż przed klasyfikacją, dzień po wezwaniu na przesłuchanie w sprawie rzekomej organizacji Strajków Kobiet. Jak ma zaliczyć rok szkolny – dyrekcja nie raczyła poinformować.

Mateusz Witczak
05.05.2021