Ludzie i style

Na pych, pod prąd

Krypy znów są w modzie

Piknik na Wiśle w Warszawie, wyspa Poniatówka. Każda z tych łodzi jest wyposażona w czworokątny żagiel i długie wiosło pychowe. Piknik na Wiśle w Warszawie, wyspa Poniatówka. Każda z tych łodzi jest wyposażona w czworokątny żagiel i długie wiosło pychowe. Piotr Sadurski
Moda na pychówki rozprzestrzenia się powoli, ale wytrwale. Młodzi przesiadają się na lejtaki, olenderki, baty, a zabranie dziewczyny na rzekę plastikową łodzią to obciach.
Marcin Figurski, operator filmowy, na Kępie Śladowskiej; przez współczesnych właścicieli lejtaków i batów jest nazywany ojcem założycielem.Piotr Sadurski Marcin Figurski, operator filmowy, na Kępie Śladowskiej; przez współczesnych właścicieli lejtaków i batów jest nazywany ojcem założycielem.

Im węższa rzeka, tym łódki krótsze; na takich jak Bug czy Narew pływały łodzie jak koryta – niskie burty, ścięty dziób, prosta rufa. Praktyczne, ale estetycznie do niczego. Najpiękniejsze pychówki spotkałeś na Wiśle: lejtaki ze smukłymi dziobami, olenderki, baty (patrz ramka s. 103). – Do pływania po rzece bez silnika nikt niczego lepszego od pychówki nie wymyślił – przekonuje Piotr Kielar, reżyser, producent filmowy, mieszkaniec Warszawy i Kazimierza Dolnego, szczęśliwy właściciel pychówki.

Polityka 45.2014 (2983) z dnia 04.11.2014; Na własne oczy; s. 116
Oryginalny tytuł tekstu: "Na pych, pod prąd"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >