Czy spożywanie kolacji po ciemku zmienia jej smak?

Jedząc w ciemnościach
Czy jedzenie po ciemku sprawi, że znane dotychczas potrawy nabiorą nowych smaków? A może będzie nam dzięki temu łatwiej zrozumieć niewidomych? Na razie wiemy jedno: ludzie chcą tego spróbować.
Restauracja Food Noir w Londynie
Food Noir

Restauracja Food Noir w Londynie

Oto, co widać w restauracji serwującej jedzenie w ciemności – pod warunkiem że spoglądamy przez noktowizor (na fot. warszawski lokal Dine in the Dark).
Leszek Zych/Polityka

Oto, co widać w restauracji serwującej jedzenie w ciemności – pod warunkiem że spoglądamy przez noktowizor (na fot. warszawski lokal Dine in the Dark).

Les comptoirs mitoyens/StockSnap.io

Tekst ukazał się w POLITYCE w listopadzie 2015 r.

Kelner każe nam ustawić się w rządku, a następnie wyciągnąć ręce przed siebie tak, by złapać za ramiona osobę stojącą przed nami. Sam przemieszcza się na początek, i gdy „wąż” jest już uformowany, ruszamy przed siebie. Mijamy jedną kotarę, potem drugą, za nimi powoli znikają ostatnie smugi światła, aż stajemy w nieznanym pomieszczeniu, gdzie nie jesteśmy w stanie dojrzeć czubka własnego nosa. Nie ma wyjścia – trzeba się stosować do udzielanych przez kelnera wskazówek: „Tu jest oparcie krzesła, tu kant stołu, proszę siadać i na razie nic nie ruszać”. Za chwilę pojawiają się kolejne instrukcje, a sala zaczyna się wypełniać zapachami różnych przysmaków.

Dodajmy, że w lokalu nie zabrakło światła. Nie jest to także żaden naukowy eksperyment. Na świecie otwarto wiele tego typu restauracji, bo klienci chcieli doświadczyć czegoś nowego. Sam koncept jedzenia w ciemności pojawił się dość dawno – prawdopodobnie około XVIII w. we Francji. Kolacje w niecodziennych warunkach organizowały tam specjalne towarzystwa działające na rzecz upowszechnienia problemów osób niewidomych. Powszechnie jednak za pierwszą tego rodzaju restaurację uznaje się szwajcarską Blinde Kuh, która powstała w 1999 r. w Zurychu. Jej inicjatorami byli niewidomy pastor Jürg Spielmann oraz niedowidzący psycholog Stephan Zappa.

Zanim stworzyli działający do dziś lokal, Spielmann i Zappa byli przewodnikami na organizowanej w Muzeum Designu w Zurychu wystawie „Dialogue in the Dark”. Jej głównym celem miało być przybliżenie widzącym świata i problemów niewidomych. Ekspozycję stanowiły specjalnie zaaranżowane przestrzenie, w których na co dzień poruszają się osoby pozbawione zmysłu wzroku, a oprowadzający gości przewodnicy opowiadali, jak sobie radzą z codziennymi zadaniami. Popularność tego przedsięwzięcia i zaangażowanie uczestników sprawiły, że Spielmann i Zappa założyli stowarzyszenie dla ociemniałych Blind-Liecht, a następnie restaurację, w której obsługę stanowiły właśnie osoby niewidome. I tu, podobnie jak w przypadku wystawy, głównym celem – poza dostarczeniem gościom niezwykłych wrażeń – miało być zwiększenie świadomości w społeczeństwie i zwrócenie uwagi na problemy niewidomych.

Kelner świeci oczami

Ponieważ pomysł cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem, podobne restauracje zaczęły powstawać w innych europejskich, a potem światowych metropoliach. Dziś kilkadziesiąt tego typu lokali znaleźć można praktycznie na wszystkich kontynentach. Ciągle ewoluują, próbując przyciągnąć klientelę, znacznie się też od siebie różnią – nie tylko wyglądem czy różnorodnością serwowanych potraw, ale też filozofią funkcjonowania. Wszystkie łączy jedno: goście spożywają posiłki w totalnej ciemności.

W Polsce zrobiło się o zjawisku głośno siedem lat temu, kiedy Warszawa gościła filię francuskiej restauracji Dans Le Noir. Posiłki serwowali w niej wyszkoleni przez Francuzów polscy niewidomi. Lokal działał u nas raptem kilka miesięcy i choć cieszył się zainteresowaniem, zniknął z rynku. Niewiele osób wie, że podobne miejsce powstało już rok wcześniej w Poznaniu, a jego twórcą był restaurator Jarosław Ludwicki. Istnieje zresztą do dziś, a rezerwacje trzeba tu robić z dwutygodniowym wyprzedzeniem. W poznańskiej restauracji jednak – podobnie jak w innych lokalach organizujących w polskich miastach kolacje w ciemności – obsługa nie składa się z niewidomych, ale serwuje posiłki w specjalnych noktowizorach. Sprzęt, w który wyposażeni są kelnerzy, pomaga im w utrzymaniu kontroli nad wszystkim, co dzieje się na stołach i pomiędzy nimi. Gdy urządzenia są włączone, klient może rozpoznać kelnera po małych świetlnych punkcikach. Dzięki temu wie, kiedy obsługa znajduje się na sali, i może poprosić o ewentualną pomoc – nie ma co jednak liczyć, że zbliżający się do stolika kelner choć minimalnie rozświetli wszechobecny mrok.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj