Kupię, sprzedam, wymienię. Jak Polacy radzą sobie na internetowych aukcjach?

W sieci sprzedaży
Co Polacy sprzedają w internecie? Tabletki poronne, psa, towarzystwo na studniówkę. Jak? Świetnie, może nawet najlepiej na świecie.
Internet zmienił nasze podejście do zakupów, a rozwój płatności wirtualnych sprawił, że inaczej, czyli łatwiej, szybciej i często mniej rozważnie, wydajemy pieniądze.
Piotr Socha/Polityka

Internet zmienił nasze podejście do zakupów, a rozwój płatności wirtualnych sprawił, że inaczej, czyli łatwiej, szybciej i często mniej rozważnie, wydajemy pieniądze.

Zmiana kanału sprzedaży sprawiła, że mamy większy wybór, robiąc zakupy, a sprzedający mają większą szansę na pozyskanie klientów.
Piotr Socha/Polityka

Zmiana kanału sprzedaży sprawiła, że mamy większy wybór, robiąc zakupy, a sprzedający mają większą szansę na pozyskanie klientów.

W internecie możemy kupić produkty, których z różnych powodów nie chcielibyśmy nabyć twarzą w twarz ze sprzedawcą lub też nie mamy w „realu” do nich dostępu.
Piotr Socha/Polityka

W internecie możemy kupić produkty, których z różnych powodów nie chcielibyśmy nabyć twarzą w twarz ze sprzedawcą lub też nie mamy w „realu” do nich dostępu.

rawpixel.com/Unsplash

audio

AudioPolityka Joanna Tracewicz - W sieci sprzedaży

Tekst ukazał się w POLITYCE w kwietniu 2016 r.

Jedną z dziwniejszych ofert, na które można się było natknąć w internecie, była sprzedaż palca u ręki. – Wystawiony na aukcji palec był ciągle częścią ciała sprzedającego, a zatem umowa sprzedaży, jak sądzę, zawierała również usługę amputacji palca – mówi z lekkim rozbawieniem adwokat Paulina Skwarek, związana z Uniwersytetem Śląskim i specjalizująca się m.in. w prawie nowych technologii i internetu. – Tej oferty nie ma już w sieci, więc albo ktoś sprzedał wszystkie palce, albo nie było chętnych – dodaje.

To tylko kropla w morzu dziwnych przedmiotów, jakie można kupić w sieci w takich serwisach jak Allegro, OLX czy Gratka, ale też na forach internetowych czy portalach społecznościowych. Choćby na Facebooku, gdzie oferty sprzedaży pojawiają się regularnie w grupach typu „sprzedam-kupię-oddam-zamienię” – a kryterium powstawania takich grup to zwykle lokalizacja, zainteresowania lub sytuacja życiowa. Produkty w internecie krążą bowiem nie tylko oficjalnymi kanałami, ale także drogą półjawną. A ludzie sprzedają właściwie wszystko, często nie zważając na konsekwencje swoich działań.

Według najnowszych danych, opracowanych na podstawie badań Gemius Polska, Polacy są w czołówce narodów, które często kupują online. Wartość rynku e-commerce w naszym kraju wynosi w przybliżeniu 27 mld zł, a przewiduje się, że będzie ona ciągle rosnąć. Tylko na samym Allegro, jak mówi Michał Bonarowski, senior PR brand manager serwisu, codziennie dochodzi do około miliona transakcji.

To, co chcecie, w dark markecie

Powodów jest kilka i są szeroko znane: wygoda, często atrakcyjne ceny (zwłaszcza jeśli chodzi o sprzęty z działów RTV i AGD), coraz powszechniejsza szybka dostawa produktu. A o tym, dlaczego dany produkt jest kupowany, decyduje wiele czynników. – Cena jest ważna, ale coraz częściej nie najważniejsza. O wiele bardziej liczy się to, czy przedmiot został dobrze wyeksponowany (dobrej jakości zdjęcia, jasne opisy), jak szybko może być dostawa i ile ta dostawa kosztuje, jakie są warunki obsługi po sprzedaży (serwis, gwarancje, naprawy itp.). Liczy się też opinia innych kupujących o danym sprzedającym – tłumaczy Bonarowski. Niebagatelny wpływ na trendy sprzedażowe mają pora roku, pogoda, święta. Internet to też miejsce, które zdaniem Jakuba Kusia, psychologa nowych technologii z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, pozwala zniwelować poczucie wstydu. Możemy tam kupić produkty, których z różnych powodów nie chcielibyśmy nabyć twarzą w twarz ze sprzedawcą lub też nie mamy w „realu” do nich dostępu.

Podobnie jak w realnym świecie również w sieci istnieje czarny rynek. W internecie nie kupimy narkotyków, rzeczy kradzionych czy broni, wpisując hasła w wyszukiwarkę Google. Żeby wejść w posiadanie amfetaminy, marihuany czy innych nielegalnych towarów, użytkownicy sieci zagłębiają się w darknet (lub dark net; z ang. „mroczna sieć”) i korzystają z dark marketów. Tam mogą dostać wszystko to, co tylko sobie wyobrażą, choć kosztuje to trochę czasu i trzeba dołożyć wszelkich starań, by pozostać niezidentyfikowanym.

Kluczowe jest tu pojęcie sieci anonimowej, czyli TOR (z ang. The Onion Router), a także znajomość nazw stron, które chcemy odwiedzić, bo te są najczęściej ciągami losowych znaków i liczb. Jeśli robiąc zakupy na różnych stronach internetowych, korzystamy z waluty danego kraju, to tutaj w obrocie są bitcoiny, czyli kryptowaluta, którą można kupić za gotówkę albo za pomocą wirtualnych płatności (aktualnie cena jednego bitcoina to ponad 1600 zł). To, czy warto komuś zaufać i prawdopodobieństwo tego, czy zakup będzie bezpieczny, ocenia się podobnie jak podczas zwykłej sprzedaży internetowej. Decydują polecenia innych użytkowników, ich komentarze czy liczba dokonanych przez sprzedawcę transakcji.

Krawaty wiążę, przerywam ciąże

Także wśród ofert sprzedaży na ogólnodostępnych stronach internetowych codziennie możemy trafić na wiele niezwykłych propozycji. Ostatnio głośno było o użytkowniczce jednej z grup Facebooka, która proponowała sprzedaż pozytywnych testów ciążowych. Jak twierdziła pomysłodawczyni oferty, miał to być dobry sposób na złapanie faceta. A że akurat sama jest w stanie błogosławionym, może pomóc. Jeden test wyceniła na zaledwie 20 zł.

W sieci można spotkać też oferty sprzedaży zdjęć USG płodu. Za te trzeba zapłacić nieco więcej, bo 50 zł za sztukę. – Sprzedaż pozytywnych testów ciążowych czy zdjęć USG ciąży sama w sobie nie jest zabroniona. Co innego, gdy osoba, która zakupiła taki pozytywny test ciążowy czy zdjęcie, posłuży się nim, aby kogoś oszukać – wyjaśnia adw. Paulina Skwarek. Proponuje, by wyobrazić sobie dwie sytuacje. Pierwszą, w której kobieta kupuje pozytywny test ciążowy, przedstawia go chłopakowi, a ten w przypływie poczucia obowiązku bierze z nią ślub. I drugą, gdy kobieta, posiadając pozytywny test ciążowy, prosi chłopaka o przekazanie pieniędzy na usunięcie ciąży. – W pierwszym przypadku okoliczność oszukania chłopaka może doprowadzić nie tylko do rozwodu, ale także do wszczęcia procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego, a w drugim stanowić podstawę do wszczęcia przeciwko nieuczciwej kobiecie postępowania karnego.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną