Nowa aplikacja POLITYKI dla pokolenia Z. Czyli dla kogo?

Pokolenie pod górkę
Z dumą przedstawiamy nowe dziecko naszego wydawnictwa – aplikację na smartfony Fiszki POLITYKI. Jej adresatami są przede wszystkim najmłodsi czytelnicy naszego tygodnika. Pokolenie Z, czyli kto?
Sieć jest dla młodych ludzi lustrem, ma jak najwierniej odbijać rzeczywistość.
Todor Tsvetkov/Getty Images

Sieć jest dla młodych ludzi lustrem, ma jak najwierniej odbijać rzeczywistość.

Utrzymywane wirtualnie relacje nie świadczą o powierzchowności przyjaźni czy znajomości, które młodzi nawiązują.
Brand New Images/Getty Images

Utrzymywane wirtualnie relacje nie świadczą o powierzchowności przyjaźni czy znajomości, które młodzi nawiązują.

Fiszki POLITYKI dostępne są na smartfonach z systemami Android oraz iOS.
materiały prasowe

Fiszki POLITYKI dostępne są na smartfonach z systemami Android oraz iOS.

Fiszki będą pomocne w orientacji w tym, co ważnego dzieje się w Polsce, Europie i na świecie.
Polityka

Fiszki będą pomocne w orientacji w tym, co ważnego dzieje się w Polsce, Europie i na świecie.

Pod koniec ubiegłego roku zachodnią prasę obiegły zaskakujące dane na temat tego, jak młodzi ludzie korzystają z mediów. Wbrew stereotypom, okazuje się, że młodzi czytają i to bardziej intensywnie niż starsze pokolenia. Według badań Pew Research Center (PRC) 42 proc. osób w wieku 18–29 lat informacje najbardziej lubi przyjmować w postaci pisanej. Oglądanie wybiera 38 proc. A słuchanie – 19 proc. Podobne proporcje wskazań są w grupie wiekowej 30–49. Z kolei wśród osób po pięćdziesiątce połowa ankietowanych stawiała na oglądanie newsów, podczas gdy tylko 29 proc. na ich czytanie. Emeryci wybierali telewizję jeszcze wyraźniej.

Pokolenie ekranu

Pytani o szczegóły młodzi najczęściej podkreślali, że przyjmowanie informacji w postaci tekstu jest szybsze i wygodniejsze. Narzekali także na reklamy, które pojawiają się przed wideo w internecie. Ale wielu komentatorów uważa, że młodym nie wystarcza bierne konsumowanie treści, a z tym właśnie kojarzy się oglądanie wideo. Tekst – przeciwnie. Pozwala dostosować tempo czytania do własnych preferencji. I pozostawia przestrzeń do tego, by podczas lektury wyrabiać sobie własną opinię na dany temat i weryfikować podawane informacje w innych źródłach, chociażby Wikipedii. Oglądanie wideonewsów to raczej ich łykanie niż przyswajanie.

Nic więc dziwnego, że młodzież – także w Polsce – poprawia statystyki czytelnictwa. Według danych Biblioteki Narodowej ok. 70 proc. osób w wieku 15–19 lat regularnie sięga po książki, i jest to odsetek imponujący na tle starszych generacji. Ale pokolenie Z, o którym mowa – czyli urodzonych po 1996 r., niepamiętających przełomu wieków – wyróżnia nie zamiłowanie do lektury na papierze, ale przywiązanie do ekranu. Albo ogólniej: do elektroniki i nieodzownych gadżetów. Co złośliwsi powiadają, że „Z” należałoby rozwinąć do „zombie”, bo pochyleni nad smartfonami młodzi potrafią przejść kilometr i nie odrywać od nich wzroku. I co ważniejsze, umiejętnie omijać przeszkody. Badania dowodzą, że do perfekcji wyćwiczyli jednoczesne wertowanie sieci, tworzenie wirtualnych treści i bezkolizyjne poruszanie się po mieście.

Symptomy nadużywania internetu powinny niepokoić, rzecz jasna, niezależnie od wieku. W przypadku nastolatków łatwo jednak diagnozować na wyrost. Trzeba pamiętać, że pokolenie Z jako pierwsze urodziło się w czasach pełnego rozkwitu technologii, świat cyfrowy to dla nich środowisko i naturalne, i zupełnie oswojone. Szybko rozpracowują nowe narzędzia i oprogramowania. Wolą korzystać z internetowych aplikacji, niż esemesować, dzwonić i odbierać telefon (bo to – o dziwo – wygoda, oszczędność czasu i pieniędzy). Błyskawicznie konsumują treści, ale jeszcze szybciej ustalają, czy w ogóle warto poświęcić im uwagę.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną